Witam!
No więc tak, przykro
mi, że nikt z was nie zgłosił się do roleplayu, bo myślałam, że będzie fajnie.
Mała zmianka, w
zakładce ‘twitter’ pojawi się konto, z którego będę was informować o częściach.
Jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć, to piszcie do mnie kiedy chcecie, możecie
nawet na prywatne (pokeclifxrd {wiem, cudowny user}).
Jeśli zauważycie jakiś błąd, literówkę, chuj wie co, lol, to ogromnie przepraszam, ale jestem bardzo zmęczona i ledwo co patrzę na tekst.
Oh, jeszcze dziękuję
wam za 4700 wyświetleń, jesteście kochani.
Nie przedłużając, czytasz = komentujesz
ENJOY!
- Chyba was popierdoliło. Poprawka, Ciebie popierdoliło, Clifford.
- Zawsze. – posłałem Malikowi szeroki, wredny uśmiech. – Proszę,
to tylko jedna noc. Góra dwie. Jest moim przyjacielem, ma dziś przyjechać, nie
mogę teraz mu powiedzieć, żeby został w domu.
- Masz szczęście, że nie ma mnie na weekend. Ale jeśli wrócę
i moje mieszkanie nie będzie w takim samym stanie, jak je zostawię, to obiecuję
ci, że skopię twój szanowny tyłek, rozczłonkuję i wsadzę kutasa w przełyk.
- Spokojnie, ty psychopato. – poklepałem go po ramieniu, a
potem mocno przytuliłem. Szczerze mówiąc, to nie spodziewałem się, że pójdzie
aż tak łatwo. Ćwiczyłem tą rozmowę kilka razy i przez myśl nie przyszło mi,
żeby tak szybko się zgodził.
- Nie dotykaj mnie. – złapał mocno za moje ramiona i
odsunął.
Zastanawiam się, czy w łóżku też będzie taki niedelikatny.
Nie, żebym chciał się z nim przespać, ale to ‘nie dotykaj mnie’ i odpychanie
wszystkich od siebie… Miałem ochotę zapytać, czy jest aseksualny, ale ugryzłem
się w jęzor. Potrafił być bardzo długi i mówić to, czego nie chciałem, ale
nauczyłem się nad nim panować. Przemyślać wszystko i zastanawiać się, jak to
zabrzmi, i jak inni mogą na to zareagować. Oczywiście, zdarzało się, kiedy mówiłem
coś głupiego, bo to ja. Ale niektóre myśli powinny zostawać w naszych głowach.
Zayn odwrócił się i udał do swojego pokoju. Popatrzyłem na
Horana, a on wzruszył ramionami.
Kiedy ktoś zapukał, delikatnie podskoczyłem. Ruszyłem w
stronę drzwi. Otworzyłem je, przeczesując włosy dłonią, po czym szeroko
otworzyłem oczy.
- Michael?
ROXANNE? O mój Boże, czy ona mnie śledzi? Poluje na mnie? A
może to mój ojciec przebrany za laskę?
Uspokój się, głupku. Rozegraj to dobrze.
- Hej, co ty tu robisz? – delikatnie się uśmiechnąłem i
podrapałem po uchu.
Wyglądała na zaskoczoną moją obecnością w tym mieszkaniu.
Nerwowo odgarnęła włosy z czoła i powoli założyła je za ucho. Wymusiła
delikatny uśmiech. W prawej ręce trzymała papierową torbę, a w lewej mały
plecak.
- Przyszłam oddać coś znajomemu. – powiedziała cicho i
podała mi torbę. – Właściwe, to byłemu chłopakowi. To jego szkicownik, w którym
ćwiczył swoje umiejętności, rysując mnie, jego płyty, sweter i książkę, którą
kiedyś mi dał.
- Zaraz, to Niall był twoim chłopakiem i cię rzucił? –
poczułem, jak gotuje się we mnie złość. Miałem ochotę rzucić się na niego i
wydrapać oczy łyżką. Nawet nie mam pojęcia czemu tak się denerwowałem. Dziwne.
- Nie. Byłam w związku z Zaynem. Te rzeczy są jego. Proszę,
oddaj mu je. Będę ci bardzo wdzięczna.
Pokiwałem delikatnie głową i spróbowałem się uspokoić, ale
po tym spotkaniu będę miał zszarpane nerwy przez kilka dni.
Wziąłem torbę i gestem głowy pokazałem Niallowi, żeby to
zabrał.
- Chcesz o tym porozmawiać? – zapytałem wprost. Spojrzała na
mnie i wzruszyła ramionami.
- Nawet jeśli, to nie tu.
Skinąłem głową i powiedziałem, żeby zaczekała chwilę.
- A co z tym twoim przyjacielem? Olejesz go dla laski, tak?
- Nie. – założyłem buty i wziąłem w rękę bluzę. Spojrzałem
na zegarek. 11:23. – Mamy ponad dwie godziny, luzuj.
Wyszedłem na klatkę schodową, zamykając za sobą drzwi.
Roxanne siedziała na schodach.
- Idziemy?
- Jasne. – odparła, wstając.
***
Usiedliśmy przy oknie w najbliższej kawiarni. Przez całą
drogę milczeliśmy. Nie chciałem być wścibski, ani na nią naciskać. Myślałem, że
odezwie się pierwsza, ale nie zamierzała tego zrobić. Naprawdę chciałem znać
powód ich rozstania, nie wierzę, że Malikowi nagle odwidziała się mu taka
dziewczyna jak Roxanne.
Kiedy podszedł do nas kelner, przeszyłem go wzrokiem. Był młody
i przystojny. Paliłem się, żeby wrzasnąć, że gapienie się na cycki dziewczyny
jest nieprzyzwoite. Powstrzymałem się.
Ja zamówiłem herbatę, bo nie często piję kawę, chyba, że
potrzebuję kofeiny lub mam ochotę. Do tego poprosiłem o kanapkę z indykiem.
Chłopak zanotował to w swoim małym notesiku i zapytał, co „zechciałaby piękna
pani”. Roxanne odpowiedziała, że cappuccino. Popatrzyła na kelnera ze
zniesmaczoną miną i kazała się mu oddalić. Mimowolnie uśmiechnąłem się. Chłopak
próbował jeszcze nabazgrać swój numer telefonu, ale w odpowiednim momencie
wstałem i postraszyłem go, że wezwę jego szefa. Minę miał bezcenną. Oddalił się
od naszego stolika szybkim krokiem.
- Zbyt nachalny. – usiadłem i oparłem ręce na stole.
Dziewczyna parsknęła śmiechem i pokiwała głową, zgadzając się ze mną.
- Dzięki.
- Nie masz za co. Jeśli chcesz, to mogę być twoim prywatnym
odganiaczem facetów.
Zachichotała. Poruszyłem wymownie brwiami i rozsiadłem się
na krześle.
- Wiesz, co mnie zastanawia? – odezwałem się, przerywając
ciszę.
- Hm?
- Nie chcę być wścibski, ale czemu się rozstaliście?
Jeśli moje pytanie ją zaskoczyło, nie pokazywała tego. Westchnęła
i po chwili odparła :
- To długa historia.
- Mamy czas. – skłamałem. Nie mam za dużo czasu, ale chcę
jej pomóc, wysłuchać.
- Byliśmy ze sobą pół roku. Lubiłam go i on mnie. Mieliśmy o
czym rozmawiać i czułam się przy nim swobodnie. W tamtym tygodniu poszliśmy na
imprezę. Dużą imprezę. – urwała. Nie naciskałem, a po chwili dodała : – Była
tam dziewczyna, z resztą moja „przyjaciółka”. – nakreśliła cudzysłów w
powietrzu. – Za wszelką cenę chciała mi odebrać Zayna. Najwyraźniej wmówiła mu,
że zdradziłam go na tej imprezie. – spuściła wzrok. – Powiedział mi, że nie
chce być z taką szmatą, jak ja.
Kelner przyniósł nasze zamówienia. Odszedł z prędkością
światła.
- Nie mam pojęcia, co teraz powiedzieć. Nie wiem, co
chciałabyś usłyszeć. Prawda jest taka, że nigdy nie byłem w takiej sytuacji.
Może się powtórzę, ale on nie wie, co traci. Nie jesteś szmatą. Czy on w ogóle
zna znaczenie tego słowa? Plus to nie twoja wina. Nawet tak nie myśl.
- Nie myślę tak. Znam prawdę, ale nie zamierzam z nim
rozmawiać. Takie związki nie są moją bajką. Skoro raz potraktował mnie źle, nie
liczę na to, że teraz będzie dbał o mnie jak o księżniczkę.
Przysunęła do siebie kubek. Patrzyła na niego, jakby miał
dać jej odpowiedź na trudne pytania.
- Nie myśl o tym, dobra? Bo wtedy będzie gorzej. – położyłem
dłoń na jej dłoni, a ona podniosła na mnie wzrok. Powoli pokiwała głową i
delikatnie się uśmiechnęła.
- Dziękuję.
***
- HORAN! UTOPIŁEŚ SIĘ W TYM KIBLU?
Spojrzałem na zegarek i przygryzłem dolną wargę. Autobus
Ashtona przyjedzie za około piętnaście minut. Jeśli chcemy być przed czasem,
powinniśmy wyjść teraz. Zaraz. Nawet wcześniej.
Zacząłem nerwowo tupać nogą o podłogę.
- HORAN, DO JASNEJ KURWY, WYŁAŹ JUŻ.
Blondyn wypadł z łazienki. Szybko założył buty i dosłownie
wybiegł z mieszkania.
- Wychodzimy, Zen. – wybiegłem za Niallem. Nie mam pojęcia,
czy chciał zrobić mi na złość, czy już taki jest.
- Mogliśmy wziąć tabliczkę z jego nazwiskiem.
- To mój przyjaciel, znam dobrze jego twarz. Poza tym, ma
bardzo charakterystyczne włosy.
- Bardziej niż ty?
- On ma ich bardzo dużo i… Bardzo dużo.
Zachichotał, a następnie rozejrzał się wokół.
Czerwony bus podjechał na przystanek. Wbiłem wzrok w drzwi,
które leniwie się otworzyły, a z niego wywlekli się ludzie. Rozglądałem się za
Irwinem. Nie widziałem go.
- Idzie gdzieś? – Niall delikatnie uderzył mnie w ramię.
Pokręciłem głową ze zrezygnowaniem.
Usiadłem na ławce i spuściłem głowę. Zerknąłem na zegarek w
telefonie. 13:43. Najwyraźniej odpuścił sobie ten wyjazd.
Podjechał kolejny autobus. Spocony Ashton wypadł z niego jak
torpeda i gdyby nie poręcze przy drzwiczkach, upadłby na ziemię. Zmarszczyłem
brwi, wstałem i podbiegłem do niego. Zdążył się odsunąć przed tłumem.
- Stary, myślałem, że nauczyłeś się chodzić jak byłeś mały.
- MICHAEL! – zachichotał i przytulił mnie mocno.
Odwzajemniłem uścisk z uśmiechem. – Boże, myślałem, że mnie tam zgniotą.
- Polemizowałbym. Masz wielką dupę i nie jesteś taki mały. I
zaraz mnie udusisz, jeśli nie przestaniesz mnie ściskać.
Powoli się odsunął. Wyszczerzył zęby, po czym delikatnie
uderzył mnie w policzek.
- To miało mnie zranić? – zapytałem z rozbawieniem.
- Tak jak mnie, kiedy uznałeś, że mam „wielką dupę”.
- Napisz poradnik. „Jak uzyskać wielkie tyły bez implantów.
- Książka napisana przez Ashtona Pchłę Irwina”. Może Nicki Minaj z niego
skorzysta.
- Z taki tyłeczkiem trzeba się urodzić. – uśmiechnął się
triumfalnie, a ja przewróciłem oczami.
- I dużo jeść. – posłałem mu całuska w powietrzu. – Chodź,
przedstawię ci kolesia, który mnie przygarnął.
- Masz alfonsa? OMG, też chcę.
Parsknąłem śmiechem, złapałem go za nadgarstek i pociągnąłem
za sobą w stronę Nialla.
- Niall, poznaj mojego przyjaciela z Londynu, Ashtona.
Podali sobie ręce i energicznie nimi potrząsali.
-Miło mi poznać. Chodźmy coś zjeść.
Horan pokiwał głową.
- Zaprzecz, że wcale nie jesz dużo, a założę dziennik i
udowodnię ci, że twoje życie polega na żarciu.
Irwin zmierzył mnie krytycznym wzrokiem i kolejny raz
przytulił. Wymamrotał, że bardzo za mną tęsknił, a ja odparłem, że również za
nim tęskniłem.
- Ale idziemy coś zjeść?
Zajebisty, zajebisty, zajebisty. Jak zawsze, lel
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta i jak cię zaczepię na tt od razu poruszę sprawę z rp ;)
~ i tak znasz mój user, lmao
jejku jejku genialny rozdzial! i to 'nie dotykaj mnie' zayna haha juz sobie wyobrazam jak to mowi xd btwgl nie sadzilam ze rozanne byla z naszym zenem :o mikey aka 'prywatny odganiacz facetow' wygral wszystko haha >>>>>>
OdpowiedzUsuńuwielbiam jak cliffo nazywa asha pchla :d
co jak co ale rozmowa z niallem zawsze musi dotyczyc zarcia haha typowy horan :)
czekam na nexta, weny xx @adorenarreh
Jedbcmugdebwdhucedwdihc c genialne
OdpowiedzUsuń