Czytasz = komentujesz,
proszę was o motywację i chcę znać waszą opinię. Co wam się podoba, co nie.
Chodzi głównie o to, że chcę wiedzieć, czy powinnam coś zmienić.
ENJOY!
Kolejny raz obudziłem się z bólem głowy. Potarłem oczy dłońmi i westchnąłem. Właściwie, to nie
wiedziałem dokładnie gdzie jestem. Chciałem wstać, ale ktoś przygniatał mnie swoim ciężarem ciała. Powoli podniosłem głowę.
Leżał na mnie goły Niall.
Upewniłem się, że ja jestem w ubraniu. Co to za cyrk?
Zepchnąłem z siebie Horana. Coś zajęczał i pociągnął nosem.
Usiałem, spoglądając na rękę. Miałem owinięty bandaż od nadgarstka do pachy.
Lekko zmarszczyłem brwi, szukając
zapięcia. Poczułem ból. Syknąłem i powoli odsłoniłem przedramię. Potem
odwinąłem całą rękę i skrzywiłem się.
Miałem tatuaż.
Był to jeden wzór, rozciągający się od nadgarstka po
obojczyk, co zauważyłem po chwili. Nie byłem pewny, czy jest prawdziwy, ale
moja skóra była zaczerwieniona i miejscami sina, a więc nie mogła to być henna.
Westchnąłem. Ktokolwiek to zrobił – dobra robota. Staranna.
Zero potknięć. Ale zamierzam dowiedzieć się kto jest moim tatuażystą.
Obudziłem blondyna, potrząsając nim z całej siły. Chciałem
wiedzieć, gdzie do cholery się znajdujemy i co dokładnie stało się ostatniej
nocy.
Ogółem, to pomieszczenie było małe. Podłoga wykonana z kamienia, brudna i zimna. Ściany
tak samo. Jedna była goła, z drzwiami na środku, a na reszcie wisiały półki.
Obok mnie stała czerwona drabina i worek ogórków.
- Zostaw mnie, idioto. – wymamrotał. Po chwili zerwał się na
równe nogi, chowając swojego naprawdę małego członka w rękach. Zachichotałem.
- Wyjaśnij mi, czemu jesteś nago, co robi ten tatuaż na
mojej ręce i gdzie do cholery jesteśmy? – zacząłem dość poważnie, próbując
zdusić rozbawienie.
Nagle cała noc przeleciała mi przed oczami.
Kiedy wróciłem do mieszkania, zapytałem ich o towar. Oni
głupio się uśmiechnęli, kiwając głowami. Założyli buty i kazali iść ze sobą.
Zeszliśmy na dół, a potem jeszcze niżej - do piwnicy.
Teraz wszystko jasne.
- Michael?
- Co? – rozejrzałem się wokół, szukając wzrokiem koszulki.
Najwyraźniej poszła się jebać.
- Zawiesiłeś się. – odchrząknął, a kiedy popatrzyłem na
niego, stał z przewiązanym wokół pasa białym materiałem. Wyglądał trochę jak
blond Jezus.
- Wiem, wybacz. Już nie musisz mi odpowiadać.
Ale skąd
tatuaż?
Próbowałem wrócić jeszcze raz myślami do wcześniejszych
zdarzeń.
Pamiętam jeszcze, że kiedy już usiedliśmy w piwnicy, Zayn
wyciągnął woreczek, butelkę wody, łyżkę, trzy strzykawki i zapalniczkę. Uśmiechał się półgębkiem.
- Ej, ale nie mówiłem,
że chcę w żyłę. Co, jeśli sobie nie trafię? – próbowałem się jakoś
wyplątać. Widziałem to tylko na filmie. Raz. I tak na nim zasnąłem.
- Spokojna twoja
niebieska rozczochrana. – zaczął brunet, cicho chichocząc. – Pokażemy ci jak to
powinno się robić.
- Czytałem coś o
dożylnym zażywaniu narkotyków i nie mam ochoty się uzależniać.
Nie jestem pewny, ale chyba zaczęli się śmiać, a potem
próbowali mnie jeszcze przekonać. Wiem, że byłem stanowczy, więc Horan poszedł
na górę i specjalnie dla mnie przyniósł „coś dla nosa”. Nie zapamiętałem nazwy.
Potem oni rozpuścili amfetaminę w wodzie, podgrzali i
wstrzyknęli w żyły. Ja wciągnąłem swoją działkę. Po tym już nic nie pamiętam.
Skierowałem wzrok na mojego blond towarzysza. Nie możliwe,
że to on zrobił tatuaż, bo a) jest ciotą; b) ręce trzęsą się mu nawet wtedy,
kiedy pisze swoje imię; c) ma talent czteroletniej dziewczynki.
Wykonanie było profesjonalnie, a wzór pomysłowy, więc to musiał
być jakiś artysta. Nie mam pojęcia dlaczego, ale od razu pomyślałem o Maliku.
- Ni? – wstałem i oparłem się plecami o ścianę, początkowo
krzyżując ręce na piersi, ale kiedy zaczęło mnie boleć – rozprostowałem je. –
Czy Zen umie rysować?
- Umie, a co? Jest w tym dość dobry. Miał kilka wystaw w
mieście i ostatnio zatrudnił się jako rysownik w komiksach. Ale czemu pytasz?
To na pewno zrobił
on. No cóż, kiedy człowiek jest na haju, nie kontroluje się. Ale to wszyscy
wiedzą.
Ostatnio też zauważyłem, że kiedy coś biorę, jestem
lekkomyślny, nawet bardziej niż na co dzień, oraz mam zjebane pomysły.
- Dlatego pytam. – wycedziłem przez zaciśnięte zęby,
pokazując mu wytatuowaną rękę.
Zrobił wielkie oczy, a potem zaczął się śmiać.
- Z czego ryjesz, debilu? – poczułem, jak para wydobywa się
z moich uszu i pewnie byłem cały czerwony ze złości. – Gdzie jest ten pacan?
- Pewnie na górze. – ciągle chichrał się, jakby ktoś
popsikał gazem rozweselającym prosto w jego buzię.
Otworzyłem drzwi.
- Czekaj, nie zostawiaj mnie tu. – Niall chwycił mnie za
rękę i pociągnął do siebie. Mimo woli, cofnąłem się i upadliśmy. – Wstawaj ze mnie!
- Ni, coś mi się wbija. – kiedy zobaczyłem białą szmatę leżącą
gdzieś na podłodze, zerwałem się na równe nogi. – Coś ci stoi. –
odwróciłem się do niego tyłem i pośpiesznym krokiem wyszedłem z piwnicy.
Wbiegłem po schodach. Otworzyłem drzwi do mieszkania.
- ZEN! – zacisnąłem pięść, zatrzaskując za sobą drzwi.
Pisk.
Odwróciłem się. Nagi Horan uchylił drzwi, trzymając się za
nos. Potem szybko wszedł do środka i skierował do łazienki z ogromnym
rumieńcem.
- ZEN, GDZIE JESTEŚ?!
Wyszedł ze swojego pokoju, trzaskając drzwiami. Miał jedno
oko zamknięte i rozczochrane włosy.
- CZEGO SIĘ DRZESZ? – podszedł do mnie.
- Co to kurwa jest? – wskazałem na moją opuchniętą rękę.
- Tatuaż. – szeroko się uśmiechnął. – Ładny, prawda?
- Ty to zrobiłeś?
- Tak. Mam twoją zgodę.
- Na piśmie? – błagam, tylko niech mi nie pokazuje kartki z
moim kulawym pismem.
- Nie. – przechylił głowę. – Ale sam tego chciałeś.
Zaczęliśmy we trójkę rozmawiać o moich tatuażach i powiedziałem, że kilka
robiłem sam. Potem się wtrąciłeś, że też chciałbyś tatuaż, narysowałeś mi go i
kazałeś robić. – puścił mi oczko i odwrócił się.
- Nie tak szybko. – położyłem dłoń na jego ramieniu i szybko
odwróciłem go przodem do siebie. – Czy ty jesteś popierdolony? Byłem naćpany!
- Przestań się na mnie rzucać. Sam tego chciałeś, więc
zrobiłem to, o co mnie prosiłeś. – powoli się denerwował. Trudno. Chciałem mu
tak bardzo wygarnąć. Nie będę się hamować.
- Nie byłbyś zły, jakby ktoś narysował ci na ryju wielkiego
kutasa, a potem mówił, że mu na to pozwoliłeś?!
- ZAMKNIJ MORDĘ!
Niall wychylił głowę zza drzwi. Był lekko wystraszony.
Popatrzyłem w oczy Malika i zobaczyłem złość. Był wściekły.
Jego dolna warga lekko drgała.
- Zen, uspokój się.
- JESTEM ZAYN! I TO TY WPADASZ DO MOJEGO MIESZKANIA, I MASZ DO
MNIE WIELKI PROBLEM, ŻE ZROBIŁEM TO, O CO MNIE PROSIŁEŚ. TO TY JESTEŚ
NIENORMALNY! – powoli spuściłem wzrok na jego dłonie, które były zaciśnięte tak
mocno, że robiły się powoli sine.
- Po prostu… Jestem trochę zdenerwowany.
- GÓWNO MNIE OBCHODZI CZY JESTEŚ ZDENERWOWANY, CZY NIE. TO JUŻ
NIE MOJA SPRAWA. JESTEŚ ŻAŁOSNYM DUPKIEM. HIPOKRYTĄ. MÓWISZ JEDNO, A POTEM
ROBISZ O TO AWANTURĘ. – głęboko westchnął, próbując się uspokoić, ale to chyba
nie działało.
Przypomniały mi się słowa Horana. Mówił, żebym lepiej nie
wchodził w drogę Zaynowi. Żebym się z nim nie kłócił.
- Nie wiem po jakiego chuja Niall cię tu przyprowadził. Nie
potrzebujemy cię tu! Nie potrzebujemy jebanego pasożyta! Powinieneś być wdzięczny
za to, że zgodziłem się na ciebie tutaj, bo prawnie mieszkanie jest moje!
Zabolało. Sam na początku nie chciałem tu być. Mogłem
odmówić blondynowi. Trzymać się od niego z daleka. Wiedziałem, że wyjdzie z
tego wielkie gówno.
Uciekłem do Dover, bo byłem zmęczony moim zjebanym życiem, ale tu
jest jeszcze gorzej. Miało być tak pięknie. Miałem być szczęśliwy, uwolnić się
od ojca i w końcu mieć spokój.
Poczułem łzy w oczach. Jego słowa były jak uderzenie w
twarz. Uważałem go za dobrego gościa. Za kolegę. Chciałem się z nim
zaprzyjaźnić. Trochę się do niego przywiązałem, a on postąpił.. Nie fajnie. Nie
bolałoby mnie to tak bardzo, gdybym go nie znał. Nie myślał, że on mnie lubi,
jako kolegę.
- Mam cię dość. Wynoś się stąd. Mam nadzieję, że zdechniesz
na ulicy. Że ktoś tak mocno ci przyłoży, aż stracisz przytomność i już jej nie odzyskasz.
Jesteś nic nie wartym śmieciem i potrafisz robić tylko problemy. Spierdalaj
stąd. – popchnął mnie w stronę drzwi, odwrócił się i skierował do pokoju. Po
drodze Niall zagrodził mu drogę (na szczęście zdążył się ubrać.). Dał mu z pięści
w twarz i podbiegł do mnie, podając koszulkę.
- Mikey? Nie słuchaj go.
Wziąłem od niego bluzkę, ubrałem i wyszedłem z mieszkania,
ocierając łzy. Chciałem być jak najdalej stąd. Może lepiej będzie, kiedy wrócę
do Londynu? Zgłoszę policji, że ojciec się nad nami znęca. Zamkną go, jeśli
udowodnimy mu winę. Mógłbym tam wrócić choćby dla Ashtona, bo gdyby nie on, to
już dawno bym leżał. Pod ziemią.
Zatrzymałem się i rozejrzałem. Nie wiem jakim cudem wszedłem
do parku. Siadłem na jakiejś ławce i zacząłem płakać.
Wyjąłem telefon.
Odblokowałem go i wyświetliło się zdjęcie z Irwinem. Zapomniałem, że ustawił mi
to na tapetę.
Kolejny raz zdałem sobie sprawę, że tak bardzo za nim
tęsknię. Brakuje mi jego głupkowatego śmiechu i dziwacznych pomysłów. Tęsknie
za tym, jak denerwował mnie, dmuchając w moje ucho. Dobrze wiedział, gdzie mam
łaskotki i ciągle wykorzystywał to przeciwko mnie.
Cicho parsknąłem śmiechem przez łzy.
Pamiętam, jak siedzieliśmy u mnie, kiedy nie było mojego
ojca. Czasem przychodził tylko po jedzenie. Ciągle był głodny i kiedy już
postanowił to powiedzieć, robił minę zbitego szczeniaczka. Dlatego pozwalałem mu na opróżnienie moich zapasów słodkiego.
Moja lodówka była pechowcem.
Odblokowałem jeszcze raz telefon i wszedłem w zdjęcia. Miałem na nas specjalny folder, nazwany „chujowe”. Nie wiem czemu,
ale to była moja pierwsza myśl przy przenoszeniu fotek.
Zdjęcia po była nasza tradycja. Mamy może jedno, lub dwa
normalne, na reszcie robimy głupie miny. One nas odzwierciadlały. Pokazywały
jak bardzo głupi jesteśmy.
Mogę być debilem, ale tylko z Ashtonem.
Poczułem czyjąś dłoń na ramieniu. To był Niall. Usiadł obok
mnie.
- Mikey? Wszystko w porządku?
- Tak. – nie. Nic nie jest w porządku, nie było i nie
będzie.
Brawo, miałem już nie kłamać.
- Nie wierzę ci. Mówiłem, żebyś nie próbował kłócić się z
Zaynem.
- Przestań. Nie chcę o nim rozmawiać. Popełniłem błąd, okay.
Już dostałem za to po dupie. – otarłem łzy i westchnąłem. Nie po to uciekałem
od ojca, żeby ktoś traktował mnie równie źle jak on.
- Robi się zimno, wracajmy. – wstał i wyciągnął rękę w moją
stronę.
- Nie. Nie idę tam. Słyszałeś go? Miałem się wynieść.
- Mike, nie wygłupiaj się.
- Jestem Michael. – to miała być parodia Malika. – Pożyczysz
mi bluzę? Przenocuję dziś u cioci. Jutro się spotkamy i
wezmę swoje rzeczy od was.
- Porozmawiam z nim. Nie chcę, żebyś się wyprowadzał.
- Niby czemu? Przecież on mnie tam nie chce. Mieszkanie
prawnie jest jego. Zbeształ mnie za nic. To nie było fair! Przyznaje, że mogłem
na niego nie naskakiwać, ale, cholera jasna, on zaczął do mnie od „śmieci”. To była przesada.
- Bo.. Bo cię lubię. Jesteś spoko. Lubię z tobą rozmawiać i
przebywać. Z Zaynem nie da się żartować, bo on wszystko odbiera w zły sposób. Z
tobą mogę przynajmniej się pośmiać, pograć na gitarze i nie przeszkadza ci to,
że kiedy coś gotuję - śpiewam.
Wstałem i popatrzyłem na niego.
- Muszę nam tym pomyśleć.
Zdjął swoją bluzę i podał mi ją, a potem mocno przytulił. Uniosłem jedną brew do góry. Nie odwzajemniłem uścisku.
- Przepraszam za niego. Ma skomplikowany charakter, chyba ci
już o tym mówiłem.
Powoli odsunąłem blondyna od siebie.
- Dzięki, Niall. – posłałem mu lekki uśmiech, po czym
odwróciłem się i skierowałem w dół parku.
Nic dodać, nic ująć. Ten rozdział jest świetny (jak reszta). Nie wiem czemu, ale zebrało mi się na płacz (co rzadko zdarza się, kiedy czytam ff, więc autorce gratuluję). Czekam na następny rozdział :) xx
OdpowiedzUsuń@givemewifi_
jejku śmiałam się przez wiekszosc rozdziału, uwielbiam ten luźny sposób, w jaki piszesz! :) wg mnie nic nie musisz zmieniać, wszystko jest zabawnie, poprawnie, pomyslowo napisane, jestem na tak :)
OdpowiedzUsuńco do rozdziału to mam mega wkurva na Zayna, jak on mógł tak się zachować, to było totalnie bezczelne z jego strony. za to Horanek jest przekochany, widać, że naprawdę polubił Mikeya, aw. a ten to szaleje, najpierw włoski, teraz tatuaż, ciekawe co jeszcze wymyśli, kiedy znowu będzie miał okazję byc na haju, hahah.
mega lubię to ff, zawsze mi humor poprawia, jest per-fect! pozdrawiam, @lovinsummerrain x
Wow. Lepiej nie zadzierać z Zayn'em. Chociaż trochę przesadził. Niall chyba uwielbia być goły,hahahah. Rozdział świetny i nie mogę się doczekać ciągu dalszego!/Sanity_Potion
OdpowiedzUsuńAwwww teraz trzeba wymyślić ship name dla Ni i Mikeya
OdpowiedzUsuńNie, proszę nie xDDDD
UsuńBUZI xxx
Uwielbiam sposób w jaki piszesz to opowiadanie jest cudowne na swój własny sposób i pokazuje, że w każdym wieku są problemy, nie zależnie od tego jakie.
OdpowiedzUsuńdzięki temu opowiadaniu, dokładnie temu rozdziałowi czułam się tak jakbym przez chwilę była w ciele Michaela.
okropny ból usłyszeć takie słowa
jestem pod ogromnym wrażeniem
zakochałam się w tym opowiadaniu
@cashtiii x
Boże, że nie zauważyłam Twojego Tweeta! :o
OdpowiedzUsuńRozdział był... Emocjonalny. Kiedy Zayn krzyczał na Michael'a sama miałam ochotę podejść i zajebać mu w twarz. Mimo wszystko Mikey nie zasłużył na ból w postaci takich słów z jego strony... Jak mam być szczera, to to jeden z Twoich lepszych rozdziałów, wczułam się w niego i przeczytałam już kilka razy. Jest rewelacyjny. Naprawdę masz ogromny talent, co sprawia, że z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały. Tak trzymaj. xx
- Cat.
Otrzymujesz nominację do Liebster Award. Szczegóły na http://ukojenie-fanfiction.blogspot,com : )
OdpowiedzUsuńPS świetny blog x
Ja jebie Zayn ty chuja a na początku byłeś zajebisty
OdpowiedzUsuńJezu jestem taka ciota i rycze
Dopiero zaczęłam czytać i mowie ze to jest zajebiste
Serio kocham x
@Faza_Bo_Hazza
To opowiadanie jest najlepsze ze wszystkich.Gdy widzę że jest nowy rozdział to od razu poprawia mi się humor.Jest to takie światełko w tym moim beznadziejnym życiu.Dziękuję ci za to że piszesz to opowiadanie.Gdy czytałam ten rozdział to płakałam, czułam się jakbym była na miejscu Michaela.To wspaniałe, że ktoś porusza takie tematy a nie tylko oklepane miłosne opowiadania i gangi.Kocham cię za to że piszesz dla nas twoich czytelników i dzięki temu czujemy się lepiej.Dziękuje ci jeszcze raz za to wszystko i pamiętaj, że dzięki tobie gdzieś tam daleko siedzę ja i cieszę się jak głupia do telefonu bo nowy rozdział dodałaś.Pozdrawiam cię kochana i do następnego<3
OdpowiedzUsuńBuziaki:-*<3
~Ola
zabrakło mi słów taki jest boski :)
OdpowiedzUsuńI LOVE YOU
Kocham tego ff <3
Ari <3